sposób jak ja, zresztą chyba nie powinny. - Wyciągnęła kieliszek. -

- Tego dnia... tego dnia, kiedy twoja matka zażądała wyrzucenia mnie ze szkoły, ja załamałam się także. Powiedziała mi, że wstawi się za mną u siostry Marguerity, jeżeli powiem jej wszystko, co wiem o tobie i o Santosie. Byłam przekonana, że ona wie, że ty i Santos jesteście kochankami. Ja także bardzo się bałam. Bałam się, że stracę stypendium. Bałam się twojej matki, swojego ojca...
I tak chyba będzie najlepiej. Mark powiedział jej wczoraj, Ŝe nie chce mieć
Jej dolna warga lekko drżała i Scottowi wydawało się, że
- Dziewczynki mają już odpowiednie sukienki na piątek?
- Jasne - odparł młodzieniec, patrząc w ziemię i przebie¬rając nogami. Przełknął ślinę i dodał: - Zawsze lubiłem Bellę. Jeśli będzie trzeba, dopilnuję, by była bezpieczna. Nie chciał pytać, dlaczego ów dżentelmen nie zamierza jej chronić. Może to jeden z tych londyńskich lalusiów, którzy uciekają w popłochu przy lada okazji?

gotowa do pracy. Nie ma wyboru. Nie może jedynie pozwolić,
Pokręciła przecząco głową.
Pani Stoneham zadzwoniła po służącą. Gdy wydawała polecenia, rzuciła jej szybkie, znaczące spojrzenie. Potem, nieco spokojniejsza, prowadziła niezobowiązującą rozmowę, w której obie strony mówiły dwuznacznikami i żadna nie chciała się do tego przyznać. W „Koronie”, miejscu, gdzie wynajął dwukółkę, pan Jameson usłyszał, że u pani Stoneham zatrzymała się urodziwa jasnowłosa kuzynka. Opis i czas przyjazdu dziewczyny pasował jak ulał do Clemency i prawnik był już pewien, że jego poszukiwania dobiegły końca.
Zarazem było w nim coś chłopięcego; mały, zagubiony dzieciak. Tak pewnie wyglądał, kiedy zamordowano jego matkę i został sam.
się, czy to z jego powodu.
ROZDZIAŁ ÓSMY
- Nie wiem, moja droga - odparła pani Stoneham, patrząc na nią bacznie znad robótki. - Twoja matka na pewno nadal cię szuka, a ty chyba nie chcesz bezpowrotnie zniknąć z tego świata? Naturalnie, będziesz u mnie zawsze mile widziana, ale musimy się również zastanowić, co dla ciebie najlepsze, jeżeli chodzi o najbliższą przyszłość. Jak wiesz, prowadzę bardzo skromne życie. Do pomocy w domu mam jedynie Bessy, poza tym niejaki Simon, syn pani Wills, przychodzi z wioski do pielęgnacji ogrodu. Nie jesteś przyzwyczajona do takiego życia.
- Przepraszam - powiedział i poszedł odebrać.

tym, że ona jest za dojrzała jak na swój wiek. Podobno, tak mówi

że przeszkadzam Brosnan...
Wymieniły z matką porozumiewawcze spojrzenia, gdy Lizzie
- O co chodzi, poruczniku? - zapytał.

Opadła na łóżko, usilnie starając się wymyślić, co począć. Od razu odrzuciła myśl o powiadomieniu ciotki; to najkrótsza droga ku hańbie, tego była pewna. Nie może też zdradzić się z tym przed markizem. Jest kochającym bratem, ale po pamiętnej awanturze z Joshem Baldockiem Clemency oba¬wiała się, że Lysander nie pohamuje gniewu i jeszcze bardziej upokorzy Arabellę. Nie wspominając już o tym, jak niezręczna dla niej samej byłaby ich konfrontacja...

samej przydałoby się trochę spokoju.
Flic zauważyła to samoudręczenie, ale była bezradna. Nie znała
opowiedziała o niedawnej tragedii, tamci złożyli mu wyrazy

co oznaczało, że ktoś musiał położyć je tu niedawno.

że jeśli tę suknię, którą nosiłaś w Ascot, obszyjemy białą
dziewczynek, wrócił po cichu do sypialni.
— Żeby... mnie uratować — wyszeptała Tempera.