trumnie wykręcić rewolweru. Jakoś zdołał wyciągnąć swego smitha-wessona z długą lufą,

Rainie usiadła. Zaczęła popijać kawę. Przytaknęła.
Tillamook, kwarta przeterminowanego mleka. Mało zachęcające.
- No dobrze - powiedziała cicho. - Co robimy?
– Mogę zapytać, kogo wpisałaś?
wydaje się jednorazowych przepustek?
zamordować - nucił głos. - Śmierć, śmierć, śmierć, zabić, zabić, zabić,
jego dłoniom w czasie rozmów o psychopatach i sadystach, kiedy wyobrażała
który nie może uciec przed tym, co nieuniknione.
– Czy to nie dziwne? – odezwał się Sanders. – Oboje młodzi, oboje obcy w tym mieście.
twarzą. – Starałem się, jak mogłem, żeby pomóc tym dzieciakom. Nie pamięta pani? To ja
Na sąsiednim fotelu Phil de Beers, zlany potem, z wytrzeszczonymi oczami
czując ten aromat. Kładła się spać z zapachem Quincy'ego. A kiedy budzi¬
- Z całym szacunkiem - odezwała się Rainie - ale nie sądzę, żeby ta
- Daj spokój! Oboje wiemy, że Albert Montgomery to człowiek nieudolny.

– Nie wiemy.

- Róg - powiedziała i gra zaczęła się naprawdę.
- Witaj, Rainie.
Kimberly znów usłyszała nieznośny pisk. Chwilę później odezwał się

- Mandy miała obsesję na punkcie przemocy. Lubiła oglądać filmy

i cały wasz raj – złościł się w duchu pan podprokurator.
stawało się coraz bardziej aroganckie. Zdaniem adwokata policjantka Conner nie miała prawa
Ale pod koniec roku ubiegłego, w drugim

– Histeria jest zaraźliwa. – Irytacja Sandersa rosła z minuty na minutę.

do wniosku, że pora zostawić ich samych. Odwróciła się z pożegnalnym uśmiechem i
trzeba stamtąd wywieźć, a Wyspę Rubieżną uznać za zgubioną i opuszczoną,
I skinął palcem na Berdyczowskiego: dawaj. Pan Matwiej, który tymczasem usiadł pod