- mówił, odwrócony do niej plecami, zajęty ubieraniem.

Chyba ci się coś pomyliło, pomyślała Tammy, ale ugryzła się w język.
- Trzyma w swoich rękach naszą przyszłość - powie¬dział Mark i pocałował ją tak, jakby składał obietnicę, że to dopiero początek wspólnych radości.
- Słucham?!
ROZDZIAŁ PIĄTY
Powiedział to tak czule, że Tammy niemal zupełnie się rozkleiła. Temu było jeszcze trudniej się oprzeć niż namięt¬ności. Oczy jej się zaszkliły. Po policzku spłynęła łza, którą Mark otarł z niewypowiedzianą delikatnością.
- Kiedy ja wcale nie... - wyjąkała Tammy. - To znaczy tak, ale... Nie chodziło mi...
Ilustracje wykonał Sławomir Bernard Samuel
myśli. Nie mogąc znaleźć odpowiednich słów, Mały Książę tylko skinął potakująco głową.
Nie zmrużyła oka przez całą noc. Biła się z myślami. Co robić, co robić?
Marion Lennox
- Możemy porozmawiać rano.
Nie po to przecież przebył pół świata, żeby teraz skręcić sobie kark.
podejmie przerwany wątek. Zastanawiał się, co mogą oznaczać słowa, że Róża jest nie tylko kwiatem i że może być
Odłożyła słuchawkę.

kłopotów. W tym i taki, że nie ma kto pracować na

Tammy postanowiła wykorzystać okazję i uczynić z nie¬go swego sojusznika. Wprawdzie podczas wspólnego śnia¬dania w kuchni w ogóle się nie odzywał, ale zauważyła, że bacznie ją obserwował i chyba poczuł do niej sympatię. Chyba mogliby się zaprzyjaźnić...
- Opieka to za mało - żachnęła się Tammy. - On po¬trzebuje miłości! - Zmierzyła Marka podejrzliwym spojrze¬niem. Walczył o Henry'ego tak zażarcie, ponieważ bez nie¬go będzie nikim.
Mark tylko się uśmiechnął i spojrzał na zegarek.

- Dlaczego? - dopytywał się Mały Książę.

zamierzał. To wszystko była gra, udawanie, zabawa...
- Nie wiem. Może coś mu wypadło.
spokoju, brzmiało: Dlaczego? Przecież wszystko, co

Jeśli nie zdoła jej uszczęśliwić? A cóż to za dziwna obietnica?

Lane, posadziła ją przy stoliku przy oknie z
powszechnie za gastronomiczną stolicę świata, a
z ogromną ulgą, szczęśliwi, że nie padło na żadnego