Eva przez chwilę mierzyła go wzrokiem, wyraźnie poruszona jego słowami.

Jego wzrok powędrował w stronę trzęsącego się chłopaka, wciąż leżącego na
nie…?
Piccadilly? Nie miała pojęcia, gdzie się znajduje. Zagrożenie minęło i o mało nie osunęła się
- Osobiście wolę ogród nocą. Nocą wszystko wygląda inaczej - zauważył, przyglądając się jej. - Nie sądzi pani?
przegonią. Chyba nikt nie okazałby się tak nieludzki, by zabronić jej przeczekać
zastąpił go kopią, w nadziei, że rodzina nigdy tego nie odkryje.
- Obawiałam się, że nie zechciałbyś dać wiary listowi panny Ward, gdybyś wiedział,
zostać?
- Nie zbliżaj się! - ostrzegła go jeszcze raz, choć jej opór wyraźnie topniał.
- Czy są prawdziwe? - zapytała, nim zdołała ugryźć się w język. - Och, przepraszam...
- Póki co, zachowuj się jak do tej pory. - Gestem nakazał, by ruszyła z miejsca. - Potrzeba nam trochę czasu.
- Nęka mnie to. I myślę, że ciebie też. Pewnie dlatego mnie odrzuciłaś.
- Cała przyjemność po mojej stronie. - Ukłonił się z galanterią, a potem długo odprowadzał ją wzrokiem.
nachylił się nad nią i pocałował mocno, niemal brutalnie, był już pewien, czego chce.

Kompani roześmieli się, lecz Alec widział jej strach. Wiedział, że powinien teraz coś

- A mój drugi przyjaciel, Rushford? Ten, którego kopnęłaś?
- Bardziej niż można wyrazić słowami. Nie mógł się zdobyć na odpowiedź.
- Ja zaś pragnę przypomnieć, że nie byłabym, gdzie dziś jestem, gdybym nie pilnowała własnych interesów. Gdybym wczoraj nie poszła za Edwardem, spotkalibyśmy się dzisiaj w mniej komfortowych warunkach.

- A ja uważam, że tytułomania jest głupia i niepotrzebna. Zwłaszcza wśród przyjaciół. - Podszedł do niej i położył ręce na jej ramionach. - A my jesteśmy przyjaciółmi, prawda?

niesłychany! Zagrażają...
na łące za domem. Dopiero zaczęli się budzić z ciężkiego, pijackiego snu, chociaż było już po
Kusiło ją, żeby zacząć jeść, nie czekając na Aleca, ale uznała, że byłoby to w

ramionami. – Pyszne – wskazał na ciasto z truskawkami.

rozpytywać z powodu... ee... mojej znajomości z lady Parthenią.
- Trochę.
wydała jeden ze swoich niezrównanych balów. Muzycy ustawili instrumenty na galerii.